Nie chce mi sie opisywac calej historii, ale dzis miałem chyba trzy sytuacje, które pokazują, iż przeływ informacji jest kluczową sprawa do sukcesu - szczególnie w przypadku duzych projeków badz korporacji. Najmniejsze zakłócenia (np. nie dopowiedzenie jednego słowa, lub błędne uzycie innego) niejednokrotnie potrafi narobić o wiele wiecej szkód niż niepowiedzienie czegokolwiek.
W sytuacji, gdy delikanie zmienimy sens sytuacji, wprowadzamy kogoś w błąd, a to rzutuje na to iż błędnie wykona daną czynność, wiec mówiąc krótko - spierdoli sprawe.
Niepowiedzienie wiąże sie z tym i dany denat bedzie sam musiał zrobic rozpoznanie, tracąc na tym czas, ale zazwyczaj wykonujac zadanie poprawnie.
A co w przypadku, gdy dana osoba wykonala prace w/g danego schematu, który spowodował wadliwe działanie ? Cóż miał pecha.... a ja miałem ze musiałem to naprawić.
Generalnie od samego rana mam dzień pełen pracy + jakbym wyczół ze bede dzis zarąbany, wstałem wcześniej niż zawsze - ironicznie czuje się mniej zmęczony niż byłem.