3 dni temu provider mojego VPS mial planowany downtime z powodu problemów lini energentycznej. No zdarza się - technologia jest zawodna, ale nie rozumiem jakim cudem przy robieniu normlanego shutdown systemu a potem power-on z wymuszeniem fs check mogli rozpierdolic system plików - 3godziny meczylem sie by serwer sie podniósł. Kurwa normalnie rozstrzelac ich to zamało :D
By było śmieszniej, myślałem że po tych 3 godzinach patrzenia na shell'a odpoczne sobie itp., lecz 3h zamieniły się w 12h gdyż praca jeszcze czekała. No cóż - szczescie, że wiekszość danych zachwała się, a całą reszte z kopi sie wyłuskało... chyba - nie wiem czy czegoś nie przeoczyłem.
No a chwile temu parzac na statystyki (i podziwiając tą prawie pionową linie wizyt pomiedzy 30 a 31 sierpnia) zauwazyłem, iż ktoś poszukiwał archiwum energymix... po przeszło pół roku jak je wywaliłem komuś się zachaiało. Sorki - nie chce mi sie znowu wysyłać na serwer paru Gb.
Jesszcze Lenard sie jak zwykle spóźnia do pracy... bo autobusu nie ma - echh... nie bede tego komentował. Mam nadzieje ze jak bede na urlopie w Polsce, to swój plan dopracuje do końca i po nowym roku będę już w innym miejscu.
hmmm... Wkoncu może i bym święta z rodzinką spędził (i moze jakiś normlany śnieg na wlasne oczy zobaczył po 2ch latach).